poniedziałek, 26 czerwca 2017

WOJCIECH JAGODA

WOJCIECH JAGODA


Obrońca lub pomocnik. Wychowanek Legii - od 1974 roku. W pierwszej drużynie debiutował w sezonie 1985/86 w rozgrywkach o Puchar Intertoto. Od tego momentu rozegrał dla Legii 31 meczów. Zdobywca gola w wygranym spotkaniu z Pogonią Szczecin 2:0, rozegranym w październiku 1986 roku. Zdobywca Pucharu Polski (1989). Po zakończeniu kariery był asystentem trenera Mieczysława Broniszewskiego w kadrze U-21 (1994-95). Komentował również mecze oraz był menadżerem w Świcie Nowy Dwór Mazowiecki.

MIECZYSŁAW ZAJĄCZKOWSKI

MIECZYSŁAW ZAJĄCZKOWSKI


Obrońca, wychowanek Legii. W pierwszej drużynie pojawił się pod koniec 1924 roku. Stanisław Mielech w "Sportowych sprawach i sprawkach" określał go jako piłkarza niezłego technicznie lecz mało zwrotnego i powolnego. Stąd pewnie status "żelaznego piłkarza drużyny rezerwowej". Jego bilans występów ligowych wynosi - 9 rozegranych spotkań, bez zdobytego gola. Zdobywca pucharu teatru Qui-Pro-Quo (1931). Reprezentant Warszawy w meczach międzymiastowych. Po zakończeniu kariery piłkarskiej był instruktorem w Skrze Warszawa i PZO Warszawa. Uczestnik kampanii wrześniowej, członek AK, walczył w Powstaniu Warszawskim. Zmarł 22 VIII 1994 roku w Warszawie.

niedziela, 18 czerwca 2017

WALERI KAZAISZWILI

WALERI KAZAISZWILI


Kreatywny pomocnik pojawił się w Legii pod koniec letniego okna transferowego poprzedniego sezonu. Reprezentant Gruzji miał być ważnym ogniwem drużyny, która właśnie po 21 latach wywalczyła awans do Ligi Mistrzów. Szybko zadebiutował w feralnym pierwszym meczu z Borussią Dortmund, jednak widać było kompletny brak zrozumienia na boisku z drużyną. Jego częste wyjazdy na kadrę również nie sprzyjały aklimatyzacji z drużyną. Później nie było jednak wcale lepiej. Wyróżniający się zawodnik holenderskiej Eredivisie, gdy już pojawiał się na boisku lubił grać bardzo zbyt egoistycznie. Chyba liczył na dobre wrażenie w Europie, które miałyby być odskocznią do innego klubu. Ogółem w ciągu sezonu rozegrał 16 spotkań i zdobył 1 gola. Mistrz Polski (2017).


Link do materiału wideo:
 

IRENEUSZ KOWALSKI

IRENEUSZ KOWALSKI


Gdy stery właścicielskie w klubie przejęła Grupa ITI, marzeniem wszystkich było odbudowanie potęgi Legii, również na europejskich salonach. Postanowiono na jednego z najlepszych rozgrywających w polskiej lidze, pomocnika lubińskiego Zagłębia. Piłkarz rzeczywiście wyróżniał się swoją grą. Do tego był niesamowicie ambitny i z dużymi aspiracjami. Zawodnik kreowany na reżysera gry zaczął swój pobyt w klubie od leczenia kontuzji. Później jednak nie udało mu się przebić do podstawowego składu. W ciągu jednego sezonu rozegrał łącznie 20 spotkań. Reprezentant kraju we wszystkich młodszych kategoriach wiekowych, jednak bez debiutu w kadrze A.

RUDI GUSNIĆ

RUDI GUSNIĆ


Pomocnik serbskiego pochodzenia został sprowadzony do Legii, aby wzmocnić drużynę przed kwalifikacjami do Ligi Mistrzów. Na zarekomendowanego przez ówczesnego trenera Dragomira Okukę piłkarza, borykająca się z problemami finansowymi Legia nie musiała wykładać zbyt dużej kwoty pieniężnej. Jak to często bywa, wartość finansowa odzwierciedla jakość zakupu. Piłkarz przez pół roku wystąpił ogółem w 4 spotkaniach, bez zdobytej bramki. Szybko wrócił do macierzystego klubu FK Čukarički Belgrad i tam grał do końca swojej kariery.

czwartek, 15 czerwca 2017

PUCHAR ZDOBYWCÓW PUCHARÓW 1990/1991

PUCHAR ZDOBYWCÓW PUCHARÓW 1990/1991


Przepustką do występów w europejskich rozgrywkach było zdobycie Pucharu Polski w poprzednim sezonie. W kolejnym, drużyną dowodził trener Władysław Stachurski - jedna z wielkich gwiazd Legii sprzed dwóch dekad. W lidze piłkarze osiągali słabe wyniki. Przegrali również mecz w Superpucharze Polski z Lechem 1:3. W Europie zaś pierwszym rywalem była drużyna z Luksemburga Swift Hesperange. W obydwu spotkaniach Legia wygrała po 3:0. W Warszawie bramki zdobywali Roman Kosecki (2) i Leszek Pisz. W rewanżu Swift znów grał ambitnie, lecz gdy opadł z sił gole dla Legii zdobyli Marek Jóźwiak, Andrzej Łatka i ponownie Kosecki. W 1/8 finału rywal był już znacznie wymagający - szkocki FC Aberdeen, zdobywca Pucharu Zdobywców Pucharów w sezonie 1982/83 pod wodzą Alexa Fergusona. Nikt jeszcze wtedy nie przypuszczał, że Legia spotka na swojej drodze tego legendarnego dziś trenera. Pierwszy mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Jednak w opinii obserwatorów, to Szkoci powinni bardziej cieszyć się z tego wyniku. Już w pierwszej minucie Leszek Pisz trafił w poprzeczkę. W rewanżu, pewnych siebie Szkotów skarcił golem Krzysztof Iwanicki. Okazało się również, że był to jeden z ostatnich występów Roman Koseckiego. Zimą przeszedł do tureckiego Galatasaray Istambuł. To była duża strata dla drużyny zwłaszcza że, za rywala Legii w ćwierćfinale los przydzielił obrońcę trofeum Sampdorię Genua. Kibice na Łazienkowskiej byli świadkami porażki faworyta, po golu Dariusza Czykiera. Podobno wielkie gwiazdy włoskiej piłki - Gianluca Vialli, Roberto Mancini i inni - zlekceważyli ekipę wojskowych. Ale w kontekście rewanżu miał to być ich problem. Wielkie słowa uznania dla legionistów, ponieważ uzyskali cenne zwycięstwo, mimo kłopotów personalnych. Dzień przed meczem na uraz kolana zaczął narzekać stoper Krzysztof Budka. A w pierwszych minutach spotkania, z powodu kontuzji z boiska zszedł Andrzej Łatka, czołowy piłkarz drużyny. Zastąpił go wtedy nowy nabytek klubu, nikomu nieznany 19-letni piłkarz - Wojciech Kowalczyk. Rewanż we Włoszech stał się jego pierwszym benefisem na piłkarskiej arenie. Piłkarze Genui, pewni odrobienia strat, od początku meczu przejęli inicjatywę. Legioniści uważnie się bronili i groźnie kontratakowali. Po jednej z takich akcji, w 19. minucie włoskich kibiców uciszył Kowalczyk. Tuż po przerwie poprawił na 2:0. Włosi, wspierani przez niemieckiego sędziego za wszelką cenę chcieli uniknąć blamażu. Na 5 minut przed końcem udało im się doprowadzić do remisu. To nie koniec dramatycznych chwil. Dwie minuty później świetnie broniący Maciej Szczęsny, sprowokowany przez Manciniego musiał opuścić boisko z powodu czerwonej kartki. W bramce zastąpił go Marek Jóźwiak i nie dał sobie wbić gola. Jak sam po meczu komentował - został jedynym bramkarzem w europejskich pucharach  bez straty gola na koncie. Wielka niespodzianka i wielki sukces stały się faktem. Legia była w czwórce najlepszych pucharowych drużyn obok Barcelony, Juventusu oraz Manchesteru United. Przed półfinałem wielka niewiadoma - z kim przyjdzie się zmierzyć w walce o finał? Niebawem okazało się, że do Warszawy na pierwszy mecz przyjedzie drużyna angielska - jak zwykle naszpikowana znakomitościami - Mark Hughes, Bryan Robson, Lee Sharp, Stephen Bruce, Gary Pallister czy wschodząca trenerska gwiazda Alex Gerguson. Legia, podobnie jak wcześniej Sampdorię, zaskoczyła Anglików. W 36. minucie akcję Piotra Czachowskiego i Leszka Pisza wykończył precyzyjnym strzałem Jacek Cyzio. 1:0 dla Legii! Jednak radość nie trwała długo. Arkadiusz Gmur chcąc pogratulować szwagrowi gola nie zdążył wrócić na własne pole karne. W tym czasie Manchester udanie sfinalizował wznowienie gry - 1:1. Później faul Jóźwiaka i w konsekwencji czerwona kartka nie pozwoliły Legii na równorzędną walkę. Anglicy zdobyli jeszcze dwie bramki i w zasadzie już było wiadomo, kto zagra finale o trofeum. Mimo to, legioniści postanowili godnie pożegnać się z europejskimi rozgrywkami. Na Old Trafford, po bardzo dobrym występie uzyskali remis. Bardzo długie i dokładne podanie od Jacka Bąka skutecznym strzałem wykończył Kowalczyk. Uważną i odważną grę wojskowych oklaskami nagrodzili angielscy kibice. Tak zakończyła się przygoda Legii z Pucharem Zdobywców Pucharów. Kilka tygodni później okazało się, że przegrała z triumfatorem tej edycji. Do dzisiaj żadna polska klubowa drużyna nie doszła tak wysoko w europejskich rozgrywkach. A Władysław Stachurski - jako jedyny polski piłkarz - osiągnął półfinał jako piłkarz i trener. Oba w barwach Legii.


Drużyna Legii przed Meczem z Manchesterem United w Warszawie.
Stoją od lewej: Marek Jóźwiak, Zbigniew Robakiewicz, Gariusz Czykier, Arkadiusz Gmur, Piotr Czachowski, Jacek Cyzio i Wojciech Kowalczyk.
Klęczą: Krzysztof Iwanicki, Jacek Bąk, Mirosław Modzelewski oraz Leszek Pisz.
 
 
Linki do materiałów wideo:
 
 
 
 
 
 
 

poniedziałek, 12 czerwca 2017

STEEVEN LANGIL

STEEVEN LANGIL


Martynikański skrzydłowy francuskiego pochodzenia w lipcu ubiegłego roku podpisał trzyletni kontrakt z Legią. Niesamowicie szybki zawodnik miał być ważnym ogniwem przed batalią o Champions League. Trener Besnik Hasi bardzo często wystawiał go w pierwszym składzie, ale brak wyników w lidze i kiepska gra drużyny doprowadziła do zmiany szkoleniowca. Następca - Jacek Magiera - nie darzył już takim zaufaniem zawodnika. Zwłaszcza, gdy w mediach społecznościowych piłkarz zaczął umieszczać zdjęcia z imprez, które organizował lub w nich uczestniczył. Mimo przeprowadzonych rozmów i kilku szans piłkarz nie chciał zmieniać swojego postępowania. Trener Magiera przestał ukrywać, że nie widzi dla piłkarza miejsca w drużynie. W styczniu 2017 został wypożyczony do końca sezonu do belgijskiego Waasland-Beveren. Raczej z wilczym biletem. W trakcie półrocznego pobytu rozegrał 12 spotkań i zdobył 1 gola. Mistrz Polski (2017), uczestnik Ligi Mistrzów 2016/17.



Linki do materiałów wideo: