Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stanisław Mielech. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stanisław Mielech. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 czerwca 2018

STEFAN KRASSOWSKI

STEFAN KRASSOWSKI


W Legii od wiosny 1923 r. Gracz uniwersalny, występujący najczęściej w napadzie jako skrzydłowy, ale gdy trzeba było grał również jako obrońca. W pierwszej drużynie nie doczekał się występu ligowego. Stanisław Mielech wspomina go jako piłkarza "z potężną "bombą" lecz mało zwrotnego". Od 1928 roku, już u schyłku kariery był jedynie rezerwowym, a potem zawodnikiem sekcji Legia Oldboys aż do 1931 r. Wcześniej jednak rozegrał w „wojskowych” ponad 100 oficjalnych meczów.


poniedziałek, 26 czerwca 2017

MIECZYSŁAW ZAJĄCZKOWSKI

MIECZYSŁAW ZAJĄCZKOWSKI


Obrońca, wychowanek Legii. W pierwszej drużynie pojawił się pod koniec 1924 roku. Stanisław Mielech w "Sportowych sprawach i sprawkach" określał go jako piłkarza niezłego technicznie lecz mało zwrotnego i powolnego. Stąd pewnie status "żelaznego piłkarza drużyny rezerwowej". Jego bilans występów ligowych wynosi - 9 rozegranych spotkań, bez zdobytego gola. Zdobywca pucharu teatru Qui-Pro-Quo (1931). Reprezentant Warszawy w meczach międzymiastowych. Po zakończeniu kariery piłkarskiej był instruktorem w Skrze Warszawa i PZO Warszawa. Uczestnik kampanii wrześniowej, członek AK, walczył w Powstaniu Warszawskim. Zmarł 22 VIII 1994 roku w Warszawie.

sobota, 31 grudnia 2016

ANTONI POZNAŃSKI

ANTONI POZNAŃSKI


Pomysłodawca założenia drużyny piłkarskiej przy Komendzie Legionów w 1915 roku, którą kilka miesięcy później nazwano Legią. Bezdyskusyjnie uznany za najlepszego polskiego piłkarza do czasów odzyskania niepodległości. Już w 1911 roku Austriacki Związek Piłkarski zakwalifikował go jako gracza reprezentacyjnego. Napastnik, prawy łącznik oraz skrzydłowy. Ponadto wszechstronny lekkoatleta. Pierwszy traktował futbol jak grę dynamiczną, w nieustannym ruchu, a jej sensem były dlań strzały piłką na bramkę rywali - opisywał Stanisław Mielech. W Legii, w 1916 roku grał często. Rok później już nie zawsze udawało mu się uzyskać zwolnienie ze służby na mecz. W tym czasie szkolił się na pilota. Gdy grał w meczach Legii, potrafił strzelać po kilka goli. Nieoficjalny Mistrz Polski (1917), w meczu z Cracovią strzelił jedną z bramek. Inne wspomnienie Mielecha - Antek Poznański był średniego wzrostu, ale bardzo silnie zbudowany. Sam mi się chwalił, iż jako uczeń 4 klasy gimnazjalnej położył na łopatki Władysława Cyganiewicza, późniejszego mistrza świata w zapaśnictwie. W początku swej kariery sportowej uprawiał lekką atletykę i stawał do zawodów w rzucie dyskiem, którym rzucał w granicach 30–32 m. Szybkobiegaczem nie był, lecz mimo to przeszedł do historii polskiego piłkarstwa jako jeden z najlepszych przebojowców (...). Otóż Poznański miał w najwyższym stopniu rozwinięte wyczucie momentu wybiegania na pozycję w idealnym tempie. Raz wysunąwszy się przed obrońcę o pół metra, nie dawał mu się już odepchnąć od piłki i każdy przebój kończył celnym strzałem (...). Technikę strzału Poznański miał nieporównaną. Strzały wychodziły mu płasko, posiadały dużą szybkość początkową i bez odbicia lub tylko z jednym odbiciem „szczurem” wpadały w przeciwległy róg bramki. Tajemnicą jego były te strzały proste, bez żadnego „fałszu”, a wielkiego talentu dowodziła ich celność; Antek z każdej pozycji trafiał w jeden punkt w bramce. Gdy wynik brzmiał 1:0 – to zwykle tę jedną bramkę strzelał Poznański. Trudno go było upilnować na meczu, by choć raz nie doszedł do strzału „ze swojej pozycji”, a gdy doszedł, efekt był zawsze jeden: piłka w siatce (...). Bardzo przystojny i zawsze elegancko ubrany wywierał na kobiety jakiś magiczny wpływ, niczem legendarny Casanova. O swoich miłosnych podbojach nigdy nie lubił mówić, a na nasze zapytania, jakie miał powodzenie u tej czy u innej dziewczyny, odpowiadał zawsze dowcipem: „prosiła, żeby nie mówić” (...). Poznański trenował dużo i chętnie, ale nieregularnie, jak mu tam w jego cygańskim życiu wypadało (...) żył gorączkowo, nigdzie nie mógł zagrzać miejsca i ciągle szukał nowych wrażeń. Pono taki tryb życia prowadzą ludzie, którzy mają umrzeć młodo. Ten Casanova, Szwejk, Kmicic i przemiły „bałaguła” w jednej osobie, zmarł śmiercią lotnika. Podobno do ostatniego lotu wystartował po hucznym bankiecie, którym żegnano kolegę opuszczającego pułk. Tragiczny lot miał miejsce 31 maja 1921 roku. Poznański wyleciał rano ze Lwowa do Przemyśla, ale tuż po starcie z powodu złych warunków atmosferycznych chciał zawrócić. Rozbił się niedaleko lotniska. Trzy dni później 3 czerwca zmarł w szpitalu we Lwowie. Został pochowany na tamtejszym cmentarzu Obrońców Lwowa.

EUGENIUSZ SOBOLTA

EUGENIUSZ SOBOLTA


Prawoskrzydłowy, pomocnik. Zawodowy oficer Wojska Polskiego. Jeden z czołowych zawodników drużyny lat dwudziestych. Również z sukcesami w biegach lekkoatletycznych. W lidze zadebiutował u schyłku swojej kariery, mimo przebytej wcześniej poważnej operacji, gdy chirurdzy dziwili się, jak wojenne rany, nadwyrężone bieganiem i grą w futbol, pozwalały mu choćby do tej pory normalnie chodzić. Niezwykle lubiana postać, chętnie biorąca udział w niemal każdej imprezie sportowej. Stanisław Mielech wspominał go jako zawodnika żywotnego i ofiarnego, lubiącego jednak grać zbyt indywidualnie. Do czasów Michała Żewłakowa najstarszy debiutant ligowy w Legii. Rozegrał 8 spotkań, bez zdobytego gola. Zdobywca Pucharu Towarzystwa Eugenicznego (1926). Uczestnik wojny polsko-bolszewickiej oraz kampanii wrześniowej. Więziony w oflagu. Po II wojnie odsunięty od działalności publicznej przez nowe władze. Zmarł 19 lutego 1971 roku w Warszawie.



czwartek, 29 grudnia 2016

STEFAN ŚLIWA

STEFAN ŚLIWA


Napastnik, z czasem pomocnik. Uchodził za wielki talent. W pierwszej drużynie swojego macierzystego klubu - Wiśle Kraków - zadebiutował w wieku czternastu lat. Jednak najwięcej spotkań ligowych rozegrał w barwach Legii - 16, bez zdobyczy bramkowej. Jak wspominał Stanisław Mielech - Śliwa był już u schyłku swej kariery, niemniej jednak był wartościowym zawodnikiem, a jego wózki budziły podziw widzów. Zdobywca Pucharu Towarzystwa Eugenicznego (1926). Trzykrotny reprezentant Polski. Zawodowy oficer Wojska Polskiego. Podczas I wojny światowej, jeszcze jako żołnierz armii austriackiej stracił część prawej ręki. Używał protezy, której nie ściągał w trakcie meczów. Po kampanii wrześniowej wzięty do niewoli. Więziony w oflagu do 1945 roku. Po wojnie kierownik domu kultury. Zmarł 19 maja 1964 w Dąbrowie Tarnowskiej.


sobota, 17 grudnia 2016

FRANCISZEK WÓJCIK

FRANCISZEK WÓJCIK


Pomocnik. W Legii wystąpił w 22 meczach ligowych, bez zdobytej bramki. W pierwszym ligowym sezonie Legii był zawodnikiem podstawowego składu. Jak opisywał go Stanisław Mielech - pracowity i zawsze w dobrej kondycji. Bardzo dobrze wyszkolony technicznie piłkarz. Typowy gracz "szkoły krakowskiej", o predyspozycjach do gry kombinacyjnej. Zdobywca Pucharu Polskiego Towarzystwa Eugenicznego (1926). Współzałożyciel krakowskiego klubu Sparta. Uczestnik kampanii wrześniowej, walczył też w Powstaniu Warszawskim. Po zakończonej karierze piłkarskiej działacz WOZPN, instruktor szkolenia młodzieży. Zmarł 22 marca 1955 roku w Warszawie.


poniedziałek, 31 października 2016

NIEOFICJALNE MISTRZOSTWO POLSKI 1917

NIEOFICJALNE MISTRZOSTWO POLSKI 1917


W grudniu 1916 roku Komenda Legionów wraz z Legią wkroczyli do Warszawy. Odwrót z Wołynia i nowa sytuacja organizacyjna Legionów negatywnie wpłynęła na funkcjonowanie drużyny. Legia nie skupiała już wszystkich piłkarzy w jednym pułku czy dywizjonie - jak to było w przypadku wielu innych drużyn legionowych. Część sportowców rozlokowanych zostało nawet w innych miastach. Tym samym, gdy drużyna Legii chciała rozegrać mecz lub nawet odbyć trening, musiała na to otrzymać zgodę i uzyskać pozwolenia na urlopy dla swoich zawodników z innych jednostek. Tymczasem w Warszawie wczesną wiosną 1917 roku, na boisku Agrykoli lokalne drużyny rozpoczynały rozgrywki. Występy drużyn legionowych dały nowy bodziec do rozwoju piłki nożnej w stolicy. Jak wiadomo, zdecydowana większość kadry sportowej zespołów wojskowych to zawodnicy wywodzący się z Galicji, gdzie uprawianie sportu, powstawanie klubów i sekcji było dozwolone. W Warszawie do wszelkich prób organizowania się w jakiekolwiek stowarzyszenia czy związki zaborcy rosyjscy podchodzili bardzo restrykcyjnie. Nic więc dziwnego, że lokalna prasa oraz kibice warszawscy z uznaniem i podziwem spoglądali na sposób gry i indywidualne umiejętności legionowych piłkarzy.
 Pierwszy mecz w Warszawie Legia rozegrała 29 kwietnia z Polonią. Mimo, że w drużynie Legii nie mógł wystąpić Antoni Poznański, prasa faworyzowała drużynę wojskowych
podkreślając, że Legia jak dotąd nie przegrała jeszcze żadnego meczu. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1, co uznano za spory sukces Polonii. Zdobywcą bramki dla Legii był Stanisław Mielech. Dwa tygodnie później Legia rozgromiła 8:0 3 Pułk Piechoty, następnie warszawską Koronę 5:1, by ponownie zremisować z Polonią 1:1. Kolejne mecze Legii także zakończyły się wygranymi z drużynami: 2 Pułku Piechoty, 4 i 5 Pułku Piechoty. Jedynie reprezentanci 6 Pułku Piechoty bezbramkowo zremisowali z Legią. Drużyna ta uważana była wówczas w Warszawie za drugą najlepszą ekipą piłkarską. Prym oczywiście wiodła Legia.
 Od pewnego czasu warszawska prasa zaczęła lansować pomysł na wyłonienie najlepszej polskiej drużyny piłkarskiej. O prymat rywalizować miały mistrzowskie ekipy ze
Lwowa, Krakowa i Warszawy. Pierwszą taką potyczką miało być spotkanie Polonii z Cracovią lecz do meczu nie doszło. Krakowianie - uznawani przez całe środowisko sportowe za najlepszy team w Polsce - zaprosili drużynę Legii. Miał to być mecz dwóch niepokonanych zespołów. Prasa warszawska z wielkimi nadziejami oczekiwała na rozstrzygnięcie spotkania, a jej dziennikarze zaczęli Legię określać mianem "drużyny warszawskiej". Mecz rozegrano 19 sierpnia 1917 roku. Zwyciężyła Legia 2:1, po golach Antoniego Poznańskiego i Tadeusza Prochowskiego. Wygrana drużyny warszawskiej miała bardzo duże znaczenie. Legia przywracała prymat sportu wojskowego nad
cywilnym, przywiozła do stolicy pierwsze zwycięstwo nad Krakowem oraz pozbawiła Cracovię miana drużyny niepokonanej. Tak wspominał Stanisław Mielech: wyższości Legii nikt nie kwestionował, była >>moralnym mistrzem Polski<< w latach 1916-1917. Profesor Rudolf Wacek w monografii Pogoni Lwów wspominał: [...] po pokonaniu Cracovii [Legia] słusznie mogła sobie rościć pretensje do tytułu mistrzowskiej drużyny Polski. Prasa krakowska natomiast określa ten mecz mianem "siostrzanego", z racji pochodzenia piłkarzy Legii. Ta opinia przywoływana jest do dziś. Tylko jakoś niewielu pamięta lekcje historii - lub nie chce pamiętać - że Legię nie mogli tworzyć żołnierze z Warszawy. Żołnierze z Warszawy MUSIELI służyć w armii carskiej.
na podstawie artykułu Grzegorza Karpińskiego "Błyskawiczny sukces" - Historia Do Rzeczy 5(39)/2016

Kraków, niedziela, 19 sierpnia 1917 
Cracovia - Legia 1:2 (0:0)
Bramki: Antoni Poznański i Tadeusz Prochowski (dla Legii) oraz Tadeusz Dąbrowski (Cracovia)


Cracovia: Wilhelm Halpern, Ludwik Gintel, Władysław Dąbrowski, Kazimierz Grabowski, Stanisław Cikowski, Edward Strycharz, Stefan Śliwa, Tadeusz Dąbrowski, Józef Kałuża, Leon Sperling, Kazimierz Kisielewski
Legia: Stanisław Mikosz, Edmund Hardt, Jan Tarnawski, Stanisław Wykręt, … Wójcicki, Stanisław Kowalski, Kazimierz Knapik, Stanisław Mielech, Antoni Poznański, Tadeusz Prochowski, Tadeusz Tyrowicz


Na zdjęciu drużyna Legii. Od lewej stoją: Kazimierz Knapik, Wójcicki, Antoni Poznański, nn, Stanisław Mielech, Tadeusz Prochowski, Edmund Hardt, Henryk Bilor

środa, 31 sierpnia 2016

PUCHAR POLSKIEGO TOWARZYSTWA EUGENICZNEGO 1926

PUCHAR POLSKIEGO TOWARZYSTWA EUGENICZNEGO 1926


Puchar Polskiego Towarzystwa Eugenicznego rozegrano w dniach 31 października - 2 listopada na warszawskich Dynasach. Oprócz Legii startowały drużyny: Polonii Warszawa, Warszawianki, Varsovii, Huraganu Wołomin, Mazovii, Sarmaty, Głuchoniemych, Ruchu Warszawa, Lechii Warszawa, Lechii Grodzisk, Orkanu Sochaczew, Samsonu, Glorii, Korony, Prażanki, Sokoląt oraz Barkochby. Był to turniej drużyn sześcioosobowych, a mecze trwały po 15 minut. W pierwszym spotkaniu turniejowym Legia pokonała Prażankę 2:1. Niestety, trudno dziś ustalić zdobywców bramek. W ćwierćfinale wygrała z Varsovią 3:0, po golach najlepszego zawodnika spotkania - Stanisława Mielecha. W półfinale rywalem była Warszawianka, uznawana za faworyta turnieju. I, jak przewidywano, w spotkaniu przewagę mieli piłkarze Warszawianki lecz nie potrafili tego przypieczętować golem. W ostatniej minucie meczu nie wykorzystali rzutu karnego. Konieczna była 7-minutowa dogrywka (nazywana wówczas 7-minutówką). Awans do finału zapewnił Legii Eugeniusz Sobolta, który skutecznie wykonał rzut karny, podyktowany za faul Redlicha na Józefie Ciszewskim. O ile w rozgrywkach o mistrzostwo Warszawy Legja zazwyczaj szczęściem poszczycić się nie mogła, o tyle w rozegranym wczoraj na Dynasach pucharze P.T.E., miała go aż po uszy – pisano po meczu z Warszawianką w Expressie Sportowym. Po porażce z Legią obrażeni piłkarze Warszawianki nie wyszli już na boisko i trzecie miejsce przypadło drużynie Huraganu Wołomin. W finale Legia zmierzyła się z Polonią. Rywale dwukrotnie mogli wyjść na prowadzenie lecz nie udało im się pokonać Pawła Akimowa. Za pierwszym razem bramkarz Legii obronił brawurowym wybiegiem, a za drugim - strzał poszedł na aut - relacjonował Przegląd Sportowy. Do przerwy nie było rozstrzygnięcia. W drugiej połowie padł pierwszy gol. Punkt decydujący o zwycięstwie padł dla nich, przede wszystkim z winy wprost skandalicznego boiska, podobnego raczej do zoranego pola, niż do terenu gry w piłkę nożną. Oto Olewski, schwyciwszy piłkę, chciał ją odbić o ziemię. Tymczasem piłka trafiła na miękki grunt i po prostu w nim ugrzęzła; przytomny strzał Łańki dokonał reszty - pisał Przegląd Sportowy. Polonia przeważała, ale marnowała wiele sytuacji. Legia grała mądrzej, mniej dryblowała, dokładniej podawała. Zmęczyła tym rywali i Łańko strzelił drugą, rozstrzygającą losy meczu bramkę. W finale Legia grała w składzie: Paweł Akimow, Franciszek Wójcik (po przerwie zastąpiony przez Eugeniusza Soboltę), Stefan Śliwa, Józef Ciszewski - Marian Łańko - Karol Krawuś. Zwycięzcy pokazali grę przystosowaną do zupełnie specjalnych warunków (bez spalonego) i co jeszcze ważniejsze - aż do finału potrafili zamaskować zupełnie świeżych trzech graczy: Wójcika, Łańkę i Krawusia - pisał Przegląd Sportowy. Po końcowym gwizdku, szczęśliwa publiczność znosiła rekach bohaterów meczu - Akimowa, Łańkę, Ciszewskiego, Soboltę i Mielecha. Po krótkim przemówieniu prezes Towarzystwa Eugenicznego pan Leon Wernic wręczył kapitanowi Legii srebrny puchar, po czym udekorował pamiątkowymi żetonami wszystkich piłkarzy zwycięskiej drużyny. Legja wygrała zasłużenie. Przyznawali to nawet zwolennicy Polonji. Nastrój podniosło gentelmeńskie postąpienie Polonji, która na cześć swych zwycięzców wzniosła podczas rozdawania nagród sportowy okrzyk – pisał Kurjer Sportowy. Triumfując w turnieju o Puchar Towarzystwa Eugenicznego, piłkarze „wojskowych” zdobyli pierwsze historyczne trofeum dla WKS Legii Warszawa.


Na zdjęciu od lewej, stoją: Stanisław Wójcik, Karol Szejnert, nn (zasłonięty), Stefan Śliwa, Antoni Amirowicz, Kazimierz Kwiatkowski, Tadeusz Plutyński (z pucharem), Eugeniusz Sobolta, Jerzy Misiński, Marian Łańko, Maksymilian Babirecki, Paweł Akimow, nn (zasłonięty), Józef Żmuda, Czesław Krassowski, chor. Jan Durkholtz.
Siedzą: Alfred Nowakowski, Karol Krawuś, Mieczysław Zajączkowski

wtorek, 5 stycznia 2016

STANISŁAW MIELECH

STANISŁAW MIELECH



Żołnierz Legionów Polskich, piłkarz Drużyny Legionowej (1916-1917), Legii (1923-1927). W rozgrywkach ligowych, w barwach Legii wystąpił tylko w jednym spotkaniu, w 1927 roku. Napastnik, prawoskrzydłowy. Dziennikarz, działacz i popularyzator sportu. Twórca nazwy klubu. Autor książek, m.in. historii Legii do 1939 w jubileuszowej księdze na 50.lecie klubu.