ANTONI POZNAŃSKI
Pomysłodawca założenia drużyny piłkarskiej przy Komendzie Legionów w 1915 roku, którą kilka miesięcy później nazwano Legią. Bezdyskusyjnie uznany za najlepszego polskiego piłkarza do czasów odzyskania niepodległości. Już w 1911 roku Austriacki Związek Piłkarski zakwalifikował go jako gracza reprezentacyjnego. Napastnik, prawy łącznik oraz skrzydłowy. Ponadto wszechstronny lekkoatleta. Pierwszy traktował futbol jak grę dynamiczną, w nieustannym ruchu, a jej sensem były dlań strzały piłką na bramkę rywali - opisywał Stanisław Mielech. W Legii, w 1916 roku grał często. Rok później już nie zawsze udawało mu się uzyskać zwolnienie ze służby na mecz. W tym czasie szkolił się na pilota. Gdy grał w meczach Legii, potrafił strzelać po kilka goli. Nieoficjalny Mistrz Polski (1917), w meczu z Cracovią strzelił jedną z bramek. Inne wspomnienie Mielecha - Antek Poznański był średniego wzrostu, ale bardzo silnie zbudowany. Sam mi się chwalił, iż jako uczeń 4 klasy gimnazjalnej położył na łopatki Władysława Cyganiewicza, późniejszego mistrza świata w zapaśnictwie. W początku swej kariery sportowej uprawiał lekką atletykę i stawał do zawodów w rzucie dyskiem, którym rzucał w granicach 30–32 m. Szybkobiegaczem nie był, lecz mimo to przeszedł do historii polskiego piłkarstwa jako jeden z najlepszych przebojowców (...). Otóż Poznański miał w najwyższym stopniu rozwinięte wyczucie momentu wybiegania na pozycję w idealnym tempie. Raz wysunąwszy się przed obrońcę o pół metra, nie dawał mu się już odepchnąć od piłki i każdy przebój kończył celnym strzałem (...). Technikę strzału Poznański miał nieporównaną. Strzały wychodziły mu płasko, posiadały dużą szybkość początkową i bez odbicia lub tylko z jednym odbiciem „szczurem” wpadały w przeciwległy róg bramki. Tajemnicą jego były te strzały proste, bez żadnego „fałszu”, a wielkiego talentu dowodziła ich celność; Antek z każdej pozycji trafiał w jeden punkt w bramce. Gdy wynik brzmiał 1:0 – to zwykle tę jedną bramkę strzelał Poznański. Trudno go było upilnować na meczu, by choć raz nie doszedł do strzału „ze swojej pozycji”, a gdy doszedł, efekt był zawsze jeden: piłka w siatce (...). Bardzo przystojny i zawsze elegancko ubrany wywierał na kobiety jakiś magiczny wpływ, niczem legendarny Casanova. O swoich miłosnych podbojach nigdy nie lubił mówić, a na nasze zapytania, jakie miał powodzenie u tej czy u innej dziewczyny, odpowiadał zawsze dowcipem: „prosiła, żeby nie mówić” (...). Poznański trenował dużo i chętnie, ale nieregularnie, jak mu tam w jego cygańskim życiu wypadało (...) żył gorączkowo, nigdzie nie mógł zagrzać miejsca i ciągle szukał nowych wrażeń. Pono taki tryb życia prowadzą ludzie, którzy mają umrzeć młodo. Ten Casanova, Szwejk, Kmicic i przemiły „bałaguła” w jednej osobie, zmarł śmiercią lotnika. Podobno do ostatniego lotu wystartował po hucznym bankiecie, którym żegnano kolegę opuszczającego pułk. Tragiczny lot miał miejsce 31 maja 1921 roku. Poznański wyleciał rano ze Lwowa do Przemyśla, ale tuż po starcie z powodu złych warunków atmosferycznych chciał zawrócić. Rozbił się niedaleko lotniska. Trzy dni później 3 czerwca zmarł w szpitalu we Lwowie. Został pochowany na tamtejszym cmentarzu Obrońców Lwowa.
EUGENIUSZ SOBOLTA
Prawoskrzydłowy, pomocnik. Zawodowy oficer Wojska Polskiego. Jeden z czołowych zawodników drużyny lat dwudziestych. Również z sukcesami w biegach lekkoatletycznych. W lidze zadebiutował u schyłku swojej kariery, mimo przebytej wcześniej poważnej operacji, gdy chirurdzy dziwili się, jak wojenne rany, nadwyrężone bieganiem i grą w futbol, pozwalały mu choćby do tej pory normalnie chodzić. Niezwykle lubiana postać, chętnie biorąca udział w niemal każdej imprezie sportowej. Stanisław Mielech wspominał go jako zawodnika żywotnego i ofiarnego, lubiącego jednak grać zbyt indywidualnie. Do czasów Michała Żewłakowa najstarszy debiutant ligowy w Legii. Rozegrał 8 spotkań, bez zdobytego gola. Zdobywca Pucharu Towarzystwa Eugenicznego (1926). Uczestnik wojny polsko-bolszewickiej oraz kampanii wrześniowej. Więziony w oflagu. Po II wojnie odsunięty od działalności publicznej przez nowe władze. Zmarł 19 lutego 1971 roku w Warszawie.
ADRIAN PALUCHOWSKI
Napastnik, wychowanek Agrykoli Warszawa. W Legii reprezentował początkowo drużynę rezerw. Jednak dosyć szybko zadebiutował w pierwszej drużynie, w dwóch spotkaniach Pucharu Ligi. Później był na rocznym wypożyczeniu i po powrocie coraz częściej występował w wyjściowej jedenastce. W sezonie 2009/10, w pierwszym meczu ligowym z Zagłębiem Lubin ustrzelił hat-tricka i wydawało się, że zostanie głównym atakującym. Tymczasem powędrował na ławkę rezerwowych i jego kariera gwałtownie wyhamowała. Łącznie wystąpił w 29 spotkaniach i zdobył 8 bramek.
Link do materiału wideo:
ARKADIUSZ PIECH
Bramkostrzelny ligowy napastnik zakontraktowany w Legii jako konkurencja dla ówczesnych zawodników - Marka Saganowskiego i Orlando Sa. Jednak nie udało mu się przekonać do siebie trenera Henninga Berga. Na pół roku został wypożyczony do GKS Bełchatów, gdzie w 15 występach zdobył 11 bramek. Od początku kolejnego sezonu powrócił z wypożyczenia. Jednak i w oczach kolejnego szkoleniowca Legii, Stanisława Czerczesowa, także nie znalazł uznania. Łącznie, w przeciągu dwóch sezonów wystąpił w 11 spotkaniach, bez zdobytego gola. Mistrz Polski (2016). Czterokrotny reprezentant Polski. Od stycznia 2016 w cypryjskim AEL Limassol, w którym w 13 meczach strzelił 9 bramek. Następnie w Apollonie Limassol, z którym zdobył Superpuchar Cypru.
ANDRZEJ KUBICA
Napastnik. Piłkarski obieżyświat. Do Legii trafił jako wzmocnienie składu przed udaną batalią Legii o Ligę Mistrzów edycji 1995/96. Jednak z powodu wielkiej konkurencji w kadrze i - jak sam twierdzi - niezbyt udanych relacji z resztą drużyny, nie udało mu się zostać podstawowym graczem zespołu. W przeciągu pół roku rozegrał 14 spotkań i zdobył 4 bramki. Reprezentant Polski tylko w młodzieżówce. Po zakończeniu kariery piłkarskiej poza środowiskiem piłkarskim. Prowadzi firmę zajmującą się consultingiem.
Link do materiału wideo:
STEFAN ŚLIWA
Napastnik, z czasem pomocnik. Uchodził za wielki talent. W pierwszej drużynie swojego macierzystego klubu - Wiśle Kraków - zadebiutował w wieku czternastu lat. Jednak najwięcej spotkań ligowych rozegrał w barwach Legii - 16, bez zdobyczy bramkowej. Jak wspominał Stanisław Mielech - Śliwa był już u schyłku swej kariery, niemniej jednak był wartościowym zawodnikiem, a jego wózki budziły podziw widzów. Zdobywca Pucharu Towarzystwa Eugenicznego (1926). Trzykrotny reprezentant Polski. Zawodowy oficer Wojska Polskiego. Podczas I wojny światowej, jeszcze jako żołnierz armii austriackiej stracił część prawej ręki. Używał protezy, której nie ściągał w trakcie meczów. Po kampanii wrześniowej wzięty do niewoli. Więziony w oflagu do 1945 roku. Po wojnie kierownik domu kultury. Zmarł 19 maja 1964 w Dąbrowie Tarnowskiej.
GRZEGORZ SZELIGA
Napastnik. Warszawiak, ale Legia była dopiero jego trzecim stołecznym klubem i to tu zadebiutował w ekstraklasie. Przez półtora roku rozegrał łącznie 20 spotkań i zdobył 4 bramki. Zawodnik z bardzo dobrymi warunkami fizycznymi. O miejsce w wyjściowej jedenastce rywalizował m.in z Dariuszem Dziekanowski, Andrzejem Łatką, Tomaszem Arceuszem czy Witoldem Sikorskim. W reprezentacji Polski tylko w kategoriach młodzieżowych. Po zakończeniu kariery piłkarskiej był asystentem trenera Dariusza Kubickiego w Dolcanie Ząbki, a później trenował zespoły młodzieżowe.