Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wdowczyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wdowczyk. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 czerwca 2017

PUCHAR UEFA 1985/1986

PUCHAR UEFA 1985/1986


Reprezentantem Polski w Pucharze UEFA w sezonie 1985/86 była Legia Warszawa. W drużynie wicemistrza Polski poprzednich rozgrywek przed kolejnym sezonem doszło do kilku zmian. Dotychczasowego trenera Jerzego Kopę zastąpił jego asystent Jerzy Engel. Także w drużynie nastąpiło kilka zmian. Służbę wojskową rozpoczął Jarosław Araszkiewicz, ze stołecznej Gwardii doszedł rozgrywający Krzysztof Iwanicki. Jednak największym echem odbił się transfer z Widzewa do Legii Dariusza Dziekanowskiego. Pierwszym rywalem Legii w europejskich rozgrywkach był Viking Stavanger. Na Łazienkowskiej wojskowi dosyć długo rozbijali norweski mur. Jako pierwszemu, jeszcze przed przerwą udało się to Dziekanowskiemu. W drugiej połowie wynik meczu ustalili Tomasz Arceusz i Kazimierz Buda. Rewanż w Stavanger wydawał się być formalnością, jednak to miejscowi jako pierwsi zdobyli gola. Zdobyta bramka dodała im animuszu, ale 15 minut przed końcem spotkania Dziekanowski zdobył wyrównującego gola. Wynik ten do następnej rundy kwalifikował Legię. Tam rywalem był węgierski Videoton Szekesfehervar. Młodym kibicom nazwa tego klubu kojarzy się pewnie z transferem Nemanji Nikolicia do Legii, ale wtedy była to drużyna, która w sezonie 1984/85 w doszła do finału Pucharu UEFA. W dwumeczu lepszy był madrycki Real, ale po drodze Madziarzy odprawili z kwitkiem takie firmy, jak: Paris Saint-Germain czy Manchester United. Mimo respektu trener Engel zapowiadał ofensywny styl gry. Legia zagrała bardzo uważnie w defensywie i, jak się okazało, skutecznie w ataku. Na 11 minut przed końcem meczu Araszkiewicz zmienił Budę i dziesięć minut później, po szybkim rajdzie rozstrzygnął wynik spotkania. W warszawskim rewanżu Legia świadoma szansy awansu zagrała bardzo nerwowo, a gdy pod koniec pierwszej połowy Węgrzy zdobyli prowadzenie rywalizacja zaczynała się od początku. Na szczęście po zmianie stron drużyną dominującą stała się Legia i 15 minut przed końcem spotkania Dziekanowski wyrównał stan meczu i dał drużynie awans do 1/8 finału. Losowanie przydzieliło warszawiakom Inter Mediolan, drużynę z czterema aktualnymi mistrzami świata, niemieckim asem Karlem-Heinzem Rummenigge oraz świetnym irlandzkim pomocnikiem Liamem Bradym. Mimo roli faworyta Włosi z respektem przystępowali do pierwszego spotkania. Trener Interu miał zapewne w pamięci rozegrany kilka dni wcześniej mecz reprezentacji Polski i Włoch na Stadionie Śląskim, w którym jedynego, za to zwycięskiego gola zdobył Dziekanowski. Obawy były słuszne. Na San Siro Włochom trudno było sforsować obronę Legii, jedyne zagrożenia stwarzali tylko po stałych fragmentach gry. Natomiast legioniści groźnie kontrowali. Dariusz Wdowczyk i Kazimierz Buda strzałami z daleka niepokoili Waltera Zengę, a Zbigniew Kaczmarek minimalnie przestrzelił po akcji w polu karnym. Swoje sytuacje mieli też Dariusz Kubicki, Araszkiewicz i ponownie Kaczmarek. Remis 0:0 to niby niezły rezultat z tak uznaną drużyną, ale w ekipie Legii dominował niedosyt. Sprawę awansu musiał rozstrzygnąć warszawski rewanż. Jako pierwsi dominowali legioniści, jednak w miarę upływu czasu mediolańczycy przejmowali inicjatywę. Dodatkową komplikacją stała się kontuzja stopera Andrzeja Sikorskiego, który musiał opuścić boisko. Poza tym Włosi odrobili lekcje z pierwszego meczu i bardzo skutecznie wyłączyli z gry Dziekanowskiego. W regulaminowych 90. minutach gry nie padł żaden gol. Sędzia zarządził dogrywkę. W 4. minucie bohaterem mógł stać się Dariusz Wdowczyk, którego potężnie uderzył, ale piłka trafiła w spojenie słupka z poprzeczką. Chwilę później na boisku pojawił się Pietro Fanna, rzekomo niezdolny do gry i to on rozstrzygnął losy awansu zdobywając jedynego gola meczu. Legii zostało 11 minut na zdobycie dwóch bramek dających jej awans. Nie udało się. Mimo to, warszawscy kibice długotrwałą owacją pożegnali swoich pupili. Rok później los znów miał skojarzyć ze sobą obie drużyny...


Drużyna Legii przed meczem z Bałtykiem Gdynia rozegranym 17 VIII 1985 roku w Warszawie.
Stoją od lewej: Krzysztof Gawara, Dariusz Kubicki, Ryszard Milewski, Witold Sikorski, Jarosław Araszkiewicz, Jacek Kazimierski. Klęczą: Andrzej Buncol, Dariusz Dziekanowski, Dariusz Wdowczyk, Jan Karaś oraz Zbigniew Kaczmarek.
 
 
Linki do materiałów wideo:
 
 
 
 
 
 

 

wtorek, 21 marca 2017

PUCHAR WIELKIEGO MURU CHIŃSKIEGO 1986

PUCHAR WIELKIEGO MURU CHIŃSKIEGO 1986

 
Rozgrywki w sezonie 1985/89 - ze względu na zbliżające się Mistrzostwa Świata - rozgrywane były w przyspieszonym tempie. Legia ukończyła je na drugim miejscu, co wśród kibiców wywołało wielki niedosyt. Lecz piłkarskie mistrzostwa szybko skupiły na sobie uwagę całego kibicowskiego świata. Legię w kadrze reprezentowało pięciu piłkarzy: Andrzej Buncol, Dariusz Dziekanowski, Jan Karaś, Jacek Kazimierski i Dariusz Kubicki. Niestety, już w połowie czerwca polscy piłkarze, po przegranej w 1/8 finału z Brazylią 0:4, musieli wrócić do kraju. Piłkarze wojskowych nie mogli jednak liczyć na wypoczynek, bowiem Legia uczestniczyła w rozgrywkach Pucharu Intertoto, a zaraz potem czekała ich egzotyczna wyprawa do Chin. Inicjatorem udziału drużyny w turnieju o Puchar Wielkiego Muru Chińskiego był przedstawiciel ambasady tego kraju w Warszawie. Widział on bowiem w ekipie z Łazienkowskiej faworyta do zdobycia tego trofeum. I rzeczywiście, podopieczni trenera Jerzego Engela w fazie grupowej pokonali reprezentacje Korei i Chin po 4:1, co wzbudziło szacunek i respekt miejscowych obserwatorów oraz kibiców. Smaczku sytuacji dodawał fakt, że w finale Legia ponownie miała spotkać się z ekipą gospodarzy. Po momentami świetnej grze, Legia pokonała reprezentację Chin 2:0. Nagrodą był imponujących rozmiarów puchar, który dziś można podziwiać w klubowym muzeum. Wygrana wojskowych bardzo nie spodobała się miejscowym kibicom. Policja w trosce o bezpieczeństwo legionistów poleciła piłkarzom położyć się na siedzeniach autokaru wywożącego ich ze stadionu. Zawodnicy nie posłuchali porad i pozdrawiali Chińczyków machając do nich rękoma. Zaskoczeni miejscowi kibice... również zaczęli pozdrawiać polskich piłkarzy. To najbardziej egzotyczne trofeum w historii klubu.
 Po powrocie do kraju piłkarze znów z marszu musieli przystępować do rozgrywek kolejnego już sezonu ligowego. W tym właśnie czasie PZPN wprowadził nowy regulamin punktowy.
Drużyna, która przegrała mecz różnicą trzech lub więcej bramek karana była ujemnym punktem. A, że Legia na inaugurację przegrała z GKS-em Katowice 2:5... została - chyba - pierwszym piłkarskim zespołem na świecie z minusowym stanem punktowym...
 
 
Kadra Legii przed rozgrywkami wiosennymi sezonu 1985/86.
Górny rząd, od lewej: Zbigniew Antolak, Dariusz Wdowczyk, Zbigniew Kaczmarek, Dariusz Dziekanowski, Tomasz Arceusz, Kazimierz Orłowski (kierownik drużyny).
W środkowym rzędzie: Jerzy Engel (trener), Jerzy Somow (masażysta), Andrzej Sikorski, Jacek Kazimierski, Jarosław Bako, Mirosław Dreszer, Witold Sikorski, Krzysztof Gawara, Zbigniew Kociołek (asystent trenera), Stanisław Machowski (lekarz), Lucjan Brychczy (asystent trenera).
Dolny rząd: Krzysztof Iwanicki, Jan Karaś, Kazimierz Buda, Dariusz Kubicki, Andrzej Buncol i Jarosław Araszkiewicz.
 
 
 
PS.
Jeśli ktoś z Was zna daty, składy i strzelców bramek z chińskiej eskapady, proszę o informację.
 
 
 
 

niedziela, 7 sierpnia 2016

MISTRZOSTWO POLSKI 2006

MISTRZOSTWO POLSKI 2006


Start rozgrywek latem 2005 roku, dla brązowych medalistów poprzedniego sezonu nie był zbyt udany. W klubie nie było już Marka Saganowskiego, Artura Boruca, Tomasza Sokołowskiego I, Dariusza Dudka czy Radosława Wróblewskiego. Karierę zakończył również Marek Jóźwiak. Zastąpili ich młodzi i często mało doświadczeni zawodnicy: Sebastian Szałachowski, Dawid Janczyk, Marcinowie: Burkhardt, Chmiest i Klatt. W bramce jako nr 1 grał Łukasz Fabiański. Drużyna pod wodzą - jeszcze do niedawna czynnego piłkarza - Jacka Zielińskiego, w pięciu rozegranych meczach odniosła jedno zwycięstwo, trzy razy zremisowała i raz zeszła z boiska pokonana. Do tego nieudany dwumecz w europejskich rozgrywkach z FC Zurich spowodował, że władze klubu postanowiły na stanowisku trenerskim obsadzić innego byłego piłkarza Legii - Dariusza Wdowczyka. Nowy trener dał drużynie impuls. Ekipa zaczęła się rozkręcać. Doświadczeni piłkarze Bartosz Karwan, kapitan Łukasz Surma, Alaksandar Vuković, Jacek Magiera, w ataku Piotr Włodarczyk w końcu zaczęli zdobywać punkty. Doskonale w drużynę wkomponowali się Burkhardt i Szałachowski. Po rundzie jesiennej doszło do kolejnych zmian. Klub zakupił piłkarzy, którzy mieli wnieść jeszcze więcej jakości do gry drużyny: Grzegorza Bronowickiego oraz Brazylijczyków - Edsona i Rogera Guerreiro. Po raz czwarty w swojej karierze w Legii pojawił się Cezary Kucharski, Marek Jóźwiak - już jako klubowy skaut - sprowadził stopera Moussę Outtarę. Edson zaprezentował się jako znakomity egzekutor stałych fragmentów, a Roger jako jeden z kreatorów gry. Jeszcze jedna istotna zmiana dotyczyła strojów klubowych. Na 90. lecie piłkarze grali w koszulkach z herbem, które miało nawiązywać do tego pierwszego, historycznego. Kibice pieszczotliwie nazwali je "trumną" i nigdy go nie zaakceptowali. Przez kolejnych trzynaście spotkań Legia przegrała tylko jeden mecz - ostatni w sezonie, kiedy miała już zapewniony tytuł mistrzowski. Kolejkę wcześniej Legia pojechała do Zabrza. Wygrana miała dać upragniony tytuł mistrzowski. Bohaterami spotkania zostali Piotr Włodarczyk, zdobywca jedynej bramki meczu oraz Łukasz Fabiański, który wspaniałymi paradami uratował zwycięstwo nad Górnikiem Zabrze. W szatni radość była wielka. Rej wiódł Vuković, Edson paradował z brazylijską flagą. Outtara obiecał, że mistrzowską koszulkę Legii przekaże królowi Burkina Faso. - My nie mamy króla, tylko prezydenta, więc stroju nie dam nikomu - śmiał się Dickson Choto, reprezentant Zimbabwe.Pomimo straty 10 punktów do Wisły Kraków w rundzie jesiennej, Legia po zmianie trenera z Jacka Zielińskiego na Dariusza Wdowczyka najpierw dogoniła, a potem odskoczyła w tabeli dotychczasowemu liderowi Wiśle Kraków i na jedną kolejkę przed końcem rozgrywek zdobyła 9 tytuł mistrza Polski. Po drodze zanotowała wspaniałą serię 9 ligowych zwycięstw z rzędu wyrównując rekord klubowy z lat 1931-32. To ósmy (oficjalnie) tytuł mistrzowski Legii, w dodatku zdobyty na jubileusz 90. lecia klubu.


Na zdjęciu zespół Legii przed rundą wiosenną sezonu 2005/2006.
W górnym rzędzie od lewej: Jerzy Somow (odnowa biologiczna), Dawid Janczyk, Wojciech Szala, Bartosz Karwan, Aleksandar Vuković Artur Chałas, Cezary Kucharski, Edson Luis da Silva, Ireneusz Zawadzki (kierownik drużyny), Krzysztof Dowhań (trener bramkarzy), Piotr Kęs (magazynier).
Środkowy rząd od lewej: Moussa Outtara, Veselin Djoković, Marcin Burkhardt, Piotr Włodarczyk, Jan Mucha, Maciej Gostomski, Łukasz Fabiański, Marcin Rosłoń,
Roger Guerreiro, Michal Gotwald, Dickson Choto.
W dolnym rzędzie od lewej: Grzegorz Bronowicki, Tomasz Kiełbowicz, Łukasz Surma (kapitan), Tomasz Strejlau (trener asystent), Marek Jóźwiak (trener asystent),
Dariusz Wdowczyk (trener), Lucjan Brychczy (trener asystent), Stanisław Machowski (lekarz), Sebastian Szałachowski, Jakub Rzeźniczak, Zbigniew Sęktas (odnowa biologiczna).
 
Linki do materiałów wideo:
 
 
 
 
 
 

czwartek, 14 kwietnia 2016

PUCHAR POLSKI 1989

PUCHAR POLSKI 1989


Jesienią 1988 roku dołączył do drużyny Stanisław Terlecki. Świetny piłkarz, jedna z wielkich gwiazd polskiej piłki lat siedemdziesiątych. Legia poraz kolejny miała dominować w lidze. Niestety, mimo obecności w drużynie plejady znakomitych piłkarzy, ukończyła sezon na czwartym miejscu. Jak zwykle powetowała sobie straty w rozgrywkach Pucharu Polski. Pierwszym rywalem w IV rundzie była Stal Rzeszów. Skromne, wyjazdowe zwycięstwo 1:0, w dodatku po dogrywce zapewnił kolejny z nowych nabytków Ryszard Robakiewicz, brat bramkarza Zbigniewa. W V rundzie Legia rozgromiła u siebie ŁKS Łódź 3:0, po golach Terleckiego, Dariusza Kubickiego i Leszka Pisza. W ćwierćfinale przeciwnikiem był zabrzański Górnik. W pierwszym meczu, na wyjeździe Legia zapewniła sobie dobrą zaliczkę zwyciężając 3:2. Zdobywcami goli byli Tomasz
Arceusz, Andrzej Łatka i Dariusz Dziekanowski. W rewanżu formalności stało się zadość i Legia ponownie pokonała Górnik, tym razem 2:0, po bramkach Dziekanowskiego (z karnego) i Pisza. Po rundzie jesiennej z zespołu odszedł Kazimierz Buda, a Dariusz Kubicki miał półroczną przerwę w grze. Pojawili się za to Krzysztof Budka, Juliusz Kruszankin i przede wszystkim Roman Kosecki, wschodząca gwiazda polskiej piłki. W nowym zestawieniu Legia rozpoczęła rundę wiosenna od półfinałowego meczu z GKS Katowice. Na wyjeździe było 0:0. Dziesięć dni później Legia pokonuje katowiczan 2:0, po golach Terleckiego i Robakiewicza. Finałowym przeciwnikiem była Jagiellonia Białystok. Oba zespoły stworzyły świetne widowisko. Mimo, że Legia po pół godzinie prowadziła już 3:0 przeciwnicy groźnie kontrowali. Po zmianie stron również padały gole, a zawodnicy obu ekip cały czas przeprowadzali groźne ataki. Ostatni gwizdek i Legia poraz ósmy triumfuje w Pucharze Polski. Poziomem spotkania zachwycony był obecny na stadionie Kazimierz Górski. Inny obserwatorzy stwierdzili, że gdyby Legia grała tak ofensywnie i agresywnie również w lidze, wtedy nie byłoby na nią mocnych. Mecz ten uznany został przez wielu fachowców jako najlepszy mecz finałowy w całej historii tych rozgrywek. To był pożegnalny mecz w Legii dla Jana Karasia, Dariusza Dziekanowskiego i trenera Andrzeja Strejlaua, który niebawem zostanie selekcjonerem reprezentacji Polski.

24 czerwca 1989, Olsztyn, stadion Stomil
Legia Warszawa - Jagiellonia Białystok 5:2 (3:1)
1:0 Kosecki 8, 2:0 Dziekanowski 21, 3:0 Kosecki 29, 3:1 Leszczyk 31,
4:1 Iwanicki 57, 4:2 J. Bayer 67, 5:2 Dziekanowski 80

Sędzia: Perek (Poznań), widzów: 20 000
Legia: Zbigniew Robakiewicz - Juliusz Kruszankin, Krzysztof Budka, Zbigniew Kaczmarek, Dariusz Wdowczyk - Jacek Bąk (71' Andrzej Łatka),
Leszek Pisz (81' Marek Jóźwiak), Jan Karaś, Krzysztof Iwanicki - Dariusz Dziekanowski, Roman Kosecki
Trener: Andrzej Strejlau


Zdobywcy trofeum przed rozpoczęciem finału, od lewej: Zbigniew Kaczmarek, Zbigniew Robakiewicz, Krzysztof Budka, Juliusz Kruszankin, Dariusz Dziekanowski, Dariusz Wdowczyk, Jacek Bąk, Leszek Pisz, Roman Kosecki, Krzysztof Iwanicki i Jan Karaś.

Link do materiałów wideo: